Dwoma rządowymi Jakami oraz samolotami rejsowymi poleci dziś do Brukseli polska delegacja, na czele z premierem Donaldem Tuskiem, na cotygodniowe kolegium komisarzy UE. Jak podkreślił rzecznik rządu Paweł Graś, po katastrofie w Smoleńsku wyciągnięto wnioski i zadbano o to, aby delegacja nie leciała razem. MON dopiero wczoraj podpisał umowy na czarter dwóch embraerów 175 od PLL LOT.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Prace nad umową z LOT-em, trwające od lutego, nabrały tempa po katastrofie prezydenckiego Tu-154. Obie maszyny są już gotowe do przewożenia VIP-ów. Samoloty otrzymały już rządowe, biało-czerwone barwy i stoją w hangarze na warszawskim Okęciu.

Pomysł przejęcia dwóch maszyn od narodowego przewoźnika pojawił się latem ubiegłego roku. Na początku mówiło się o leasingu embraerów, ostatecznie jednak zdecydowano się na ich wyczarterowanie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że umowa jest podpisana na cztery lata, jednak z możliwością półrocznego wypowiedzenia bez sankcji finansowych dla wypożyczającego samoloty. Wartość umowy wyniesie ok. 100 mln zł. Maszyny zostały doposażone w odpowiednie urządzenia bezpieczeństwa i łączności. Jednocześnie rząd zrezygnował z montażu luksusowego wyposażenia w części pasażerskiej samolotów.

W piątek wiceszef MON Marek Idzik powiedział, że jego resort ma już przygotowaną dokumentację przetargową na cztery samoloty średnie (15 pasażerów plus załoga) i dwa duże (powyżej 60 pasażerów). Dodał także, że budżet MON uniemożliwia jednak przeprowadzenie obu przetargów jednocześnie. Ostateczna decyzja, który przetarg uruchomić, zostanie podjęta po konsultacjach pomiędzy czterema kancelariami (Sejmu, Senatu, Prezydenta i Premiera), które są tzw. dysponentami powietrznej floty państwowej.

Po katastrofie TU-154M pod Smoleńskiem w składzie 36. specpułku jest osiem samolotów: jeden tupolew, cztery Jaki-40, trzy Bryzy M-28 oraz 12 śmigłowców: sześć Mi-8, pięć W-3 Sokół i jeden Bell 412 hp. Co najważniejsze, praktycznie cała flota pułku musi być w najbliższym czasie wymieniona. Wiadomo już, że resurs Jaków nie zostanie ponownie przedłużony, a to oznacza, że będę wycofane z eksploatacji już w 2012 r. Natomiast o kupnie nowych śmigłowców mówi się od czasu katastrofy Mi-8 z premierem Leszkiem Millerem na pokładzie.

- Rozwiązania techniczne i konstrukcyjne zarówno Bryz, jak i Mi-8 pochodzą z lat 70. Stan 36. specpułku to efekt wieloletnich zaniedbań. Samoloty były ekploatowane do granic możliwości i teraz zanosi się na to, że będziemy musieli kupić kilka maszyn w krótkim okresie - komentuje Krzysztof Zalewski, ekspert i publicysta miesięcznika "Lotnictwo".

Ostatni rządowy tupolew jest w Samarze na obowiązkowym, generalnym przeglądzie. Wróci w lipcu. Samolot jest modernizowany do takiego poziomu, do jakiego w grudniu ub. roku zmodernizowano samolot, który rozbił się 10 kwietnia.

Po powrocie z Samary samolot będzie służył najprawdopodobniej do przewozu żołnierzy. To oznacza, że do momentu dostarczenia nowych maszyn, co stanie się nie wcześniej niż za trzy lata, polski rząd nie będzie dysponował samolotem o zasięgu międzykontynentalnym. Niewykluczone zatem, że na czas naszej prezydencji w UE w podróżach do Azji lub Stanów Zjednoczonych, polski rząd będzie korzystał z połączeń rejsowych.




Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!