Śliski tor, masa zakrętów z bardzo mocnym dohamowaniem, wysoka temperatura - trio chytrych morderców. Dla opon. W tym towarzystwie trzeba lawirować z bezwzględną precyzją. Flirt ze śmiertelnym zagrożeniem dla gum wygra ten, kto potrafi panować nad bolidem w stopniu nadzwyczajnym i ma doskonałą taktykę. Świetny plan miał zespół Roberta Kubicy, choć tak naprawdę narodził się on w głowie naszego kierowcy.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
To on zapowiedział, że chce w sobotnich kwalifikacjach jechać na najtwardszej mieszance. Żeby ziemia miała się rozstąpić, to on chciał mieć na swoim R30 twarde gumy w trzeciej, decydującej fazie czasówki. Powiedział to ekipie jeszcze przed tym zanim wyjechał na tor. To rozstąpienie się ziemi, miało być na przykład miejscem w pierwszej piątce.

Dla większości ludzi z Renault tak wysoka pozycja po dwóch seriach kwalifikacyjnych była trudna do wyobrażenia. A jednak Kubica był czwarty (przez moment nawet prowadził). Słowo się rzekło i na najważniejsze przejazdy założono Polakowi twarde opony, wolniejsze. Był ósmy, ale pełen optymizmu, choć mąciły go informacje zawarte w komputerach. Te alarmowały, że opony tak szybko konają na Circuit Gilles Villeneuve, że aby jechać na optymalnie zużytych gumach trzeba byłoby je zmienić nawet pięciokrotnie. Takiego zapasu zespoły nie mają.

Na szczęście Kubica w garażu pojawił się tylko trzy razy. Na nieszczęście jego taktyka okazała się do bani. Lewis Hamilton wygrał kwalifikacje na miękkiej mieszance. Jego McLaren przerwał więc hegemonię Red Bulli, które wygrywały wszystkie poprzednie czasówki w tym sezonie. Spodziewano się jednak, że Brytyjczyk będzie musiał szybko zjechać na postój, a skończy na teoretycznie wolniejszych oponach. Tyle, że McLareny i ich kierowcy okazali się mniej gumożerni od choćby Renault. Dla porównania: Robert zjeżdżał trzykrotnie, stracił na to ponad 1 min. i 6 sek. "Lew" Hamilton, tylko dwa razy niepokoił swoich mechaników, a zmitrężył na to 44,6 sek.

Nawet jednak gdyby Polak pojawił się w garażu dwa razy to i tak nie miałby szans z Brytyjczykami. Ci bezbłędnie wykorzystywali swój kanał "F" zmniejszający docisk aerodynamiczny (maszyna jest szybsza) na prostych, których w Kanadzie jest sporo.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!