Grand Prix Belgii będzie być może najtrudniejszym testem w tym sezonie F1 dla zespołu BMW Sauber.

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
We wszystkich poprzednich wyścigach bolidy z Hinwill jeździły z dużym dociskiem. Pomimo tego miały kłopoty z dogrzaniem opon. Na Spa-Francorchamps docisk będzie mniejszy, bo tego wymaga specyfika toru.

- To może być dla nas problemem - przyznaje Willy Rampf, dyrektor techniczny zespołu BMW.

Na belgijskim torze karty często rozdaje też pogoda, ale przed rokiem zespół udowodnił, że w trudnych warunkach potrafi zachować się przytomnie. Na ostatnich okrążeniach nad bolidami otworzyło się niebo i spadł deszcz. Na tę sytuację przygotowany był między innymi Nick Heidfeld, który momentalnie zaczął przesuwać się między walczącymi o przyczepność maszynami, niestety także i Roberta Kubicy.

Bo szanse na to, że w Belgii lunie są ogromne, a straty spowodowane złymi oponami równie wielkie. Przed rokiem Heidfeld zyskiwał na okrążeniu nawet ponad 20 sek.

Kierowcy uwielbiają się tu ścigać jednak głównie ze względu na ukształtowanie obiektu i wielość miejsc, w których można wyprzedzać. Dlatego GP Belgii jest przeważnie papierkiem lakmusowym dla rzeczywistej wartości samych maszyn.

BMW Sauber w tym sezonie, niestety, nie należy do najszybszych i w najbliższy weekend trudno będzie Kubicy czy Heidfeldowi sięgnąć po punkty. Obaj kierowcy należą jednak do ścisłej elity, jeśli chodzi o bezpośrednią walkę na torze. Kto nie wierzy, niech sprawdzi na YouTube najefektowniejsze zestawienia manewrów wyprzedzania. Nie ma chyba żadnego bez Roberta albo Nicka.

- Dla mnie już sama jazda na Spa to przyjemność. Mamy poprawki i nie powinno być źle - uważa jednak polski kierowca, który do końca sezonu ma tylko dwa silniki.

Przed wyścigiem w Belgii to istotna wiadomość, bo tor jest też bolesnym sprawdzianem dla jednostek napędowych, które ryczą na najwyższych obrotach.

- Odcinek od zakrętu La Source do Les Combes to najdłuższy fragment w sezonie przejeżdżany z gazem wciśniętym w podłogę - przypomina Mario Theissen, szef BMW.

Kubica po 11 wyścigach ma na koncie tylko trzy pkt, ale musi walczyć. Także o uwagę szefów zespołów, które mogłyby mu dać zatrudnienie w przyszłym sezonie. Razem z menadżerem pukają do wielu drzwi.

Wiadomości

Komentarze (0)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!