(© Marek Michalski)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Kojarzone dotąd głównie z kopalniami i przemysłem ciężkim województwo śląskie wyrasta na jeden z czołowych ośrodków akademickich w kraju. To u nas koszty studiowania w stosunku do dochodów są bowiem niemal najniższe w kraju. Inaczej mówiąc, jeśli gdziekolwiek w Polsce opłaca się studiować, to głównie u nas, tym bardziej że w przypadku woj. śląskiego tanio nie oznacza byle jak.

Mamy największe w kraju zagęszczenie szkół wyższych, z których wiele reprezentuje dobry poziom naukowy.

Te budujące wnioski płyną z opublikowanego właśnie przez portal Super-studia.pl raportu "(Bez)płatne studia", który analizuje koszty nauki na różnych kierunkach płatnych studiów we wszystkich województwach. - Ceny studiów w woj. śląskim są stosunkowo niskie w relacji do zarobków, które wynoszą średnio 3685 zł. To daje regionowi drugie miejsce w kraju, zaraz po Mazowszu. Gdybym był młodym człowiekiem stojącym przed dylematem: gdzie studiować - to wybrałbym właśnie województwo śląskie. Bo tutaj za studia dużo nie zapłacę, a w przyszłości, po ich ukończeniu, będę mógł lepiej zarabiać. Pod tym względem to najlepszy region w kraju - mówi dr Bartłomiej Gorlewski z Uniwersytetu im. Mikołaja Kopernika w Toruniu, współautor raportu.

Jeżeli kandydat na studenta zdecyduje się na śląską Alma Mater, zaoszczędzi średnio kilkaset złotych za semestr. W przypadku studiów niestacjonarnych - organizowanych tak przez uczelnie publiczne, jak i prywatne - droga do dyplomu będzie kosztować średnio 1626 zł za semestr.

W Warszawie statystyczny student musi dorzucić jeszcze 300 złotych. Z kolei studia stacjonarne w uczelniach niepublicznych w województwach mazowieckim, wielkopolskim, pomorskim, czy dolnośląskim kosztują przeciętnie od 2067 do 2191 zł, gdy w woj. śląskim trzeba wydać na nie tylko 1782 zł.

Profesor Andrzej Barczak z Akademii Ekonomicznej w Katowicach jest przekonany, że takiej relacji czesnego do zarobków sprzyja największe w porównaniu do innych regionów zagęszczenie na Śląsku uczelni wyższych. - Uczelnie prywatne mają siedziby zamiejscowe niemal na każdym rogu ulicy. Niejeden student idzie na zajęcia piechotą. To oznacza, że walka z konkurencją jest nieunikniona, zwłaszcza że na rynku jest także sporo filii uczelni mających centrale w innych miastach. Dlatego w tej bitwie wysokość czesnego ma kluczowe znaczenie. Jeżeli ktoś jeszcze sądzi, że uczelnie publiczne nadal nie muszą działać, bo kierunki same się zapełnią, to jest w błędzie. Dziś w tej walce uczestniczą wszyscy. Zmusza ich do tego niż demograficzny - mówi prof. Barczak.

Ucz się, gdzie tylko chcesz, byle tutaj

Dwóch na każdych trzech studentów rozpocznie w październiku płatne studia na uczelniach niepublicznych oraz w trybie niestacjonarnym na uczelniach publicznych.

Dziś, w dobie niżu demograficznego, każdy z nich jest na wagę złota. Jedni wybiorą płatne wersje studiów dziennych, na które się po prostu nie dostali, wybór pozostałych będzie uzależniony od możliwości podjęcia pracy. Na uczelniach pojawi się również trzecia grupa: studenci, którzy chcą wrócić na rodzime uczelnie.

Z raportu przygotowanego przez portal Superstudia.pl wynika, że na liście najdroższych kierunków niestacjonarnych znalazły się kierunki medyczne, w tym lekarsko-dentystyczny i farmacja, a także architektura, wzornictwo, archeologia i geologia. Do najtańszych należą historia, matematyka, ogrodnictwo, rybactwo, inżynieria biome- dyczna i metalurgia.

- Czekam na świadectwo z niepokojem, bo wybieram się na medycynę. Chcę złożyć dokumenty w Katowicach, ale też w Łodzi i Krakowie, chociaż wolałabym studiować na Śląsku. Na razie nie biorę pod uwagę studiów płatnych, ale wielu moich znajomych stoi przed takim dylematem. Mało kogo stać na czesne, dlatego jeśli cokolwiek będzie decydowało o wyborze studiów, to na pewno właśnie wysokość czesnego - mówi Anna Słomka z Tychów, maturzystka.

W tym roku w województwie śląskim maturę zdawało 45 tys. osób. Uniwersytet Śląski przygotował dla nich 17 tys. miejsc, a Politechnika Śląska ok. 7 tys. Jeżeli weźmiemy pod uwagę, że w województwie jest 11 uczelni publicznych i aż 56 niepublicznych miejscowych i zamiejscowych, to zrozumiemy, że nadchodzący rok akademicki zdecyduje o przetrwaniu lub plajcie niektórych uczelni.

Czytaj także

    Komentarze (9)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    e-witkowska-89@...

    Moim zdaniem Akademia Polonijna jest najlepsza, świetni wykładowy tam pracują.

    faktor (gość)

    Do gwałtu doszło na początku lutego tego roku. W prywatnym mieszkaniu 22-letni policjant bawił się razem z grupą znajomych. Była tam też 20-letnia pokrzywdzona.Według ustaleń śledczych mężczyzna miał nalegać na stosunek z dziewczyną. Kiedy ta odmówiła, wlał jej siłą alkohol i zmusił ją do współżycia. Kobieta sie nie broniła a pozostali goscie imprezy nie protestowali.Podczas przesłuchania 22-letni policjant przyznał, że doszło do stosunku, ale jego zdaniem wszystko odbyło się za przyzwoleniem 20-latki. Mimo to usłyszał zarzut gwałtu.

    Putin (gość)

    Nadrenię Północną-Westfalią długi dosłownie przygniatają. Na skraju bankructwa znalazło się ponad 30 spośród 427 gmin w tym najbardziej zaludnionym landzie RFN. W roku budżetowym 2010 prawie 2/3 wielkich metropolii nad Renem i Ruhrą znalazło się z powodu zatrważającej sytuacji finansowej pod zarządem komisarycznym.Dopiero co fetowana Europejska Stolica Kultury 2010, Essen, jest do tego stopnia na minusie, że nie może sobie pozwolić na wydatkowanie 30 milionów euro na nowy stadion piłki nożnej dla tradycyjnego rodzimego klubu "Rot Weiss". Sowiecki gazprom kupuje jak na razie co lepsze kaski a niemcy łatwo wyprzedaja byle zredukować długi.

    wstyd (gość)

    dywagacjami o gazie łupkowym, który zniszczy polski krajobraz? Jak może nie wiedzieć, kogo zgłasza na prezesa NBP? Jak może nie wiedzieć, co konstytucja mówi o stanie klęski? A ktoś, kto popełnia tyle gaf i kłamstw nadaje się na prezydenta? czy współpracownik służb WSI nadaje się ???

    kozak (gość)

    Jeszcze nie wiedzą, że te ich dyplomy będą mniej warte od papieru, na których je wydrukują. Kto potrzebuje tych "specjalistów" od niczego?