Generał Andrzej Błasik w chwili katastrofy był w kokpicie Generał Andrzej Błasik w chwili katastrofy był w kokpicie

Generał Andrzej Błasik w chwili katastrofy był w kokpicie. (© fot. Waldemar Wylęgalski.)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Urządzenia pokładowe, w jakie był wyposażony prezydencki Tu-154, który 10 kwietnia rozbił się koło Smoleńska, były sprawne - oświadczył wczoraj na swoich stronach internetowych rosyjski Międzykrajowy Komitet Lotnictwa, prowadzący dochodzenie mające na celu ustalenie przyczyn tragedii.

- Przyczyn wypadku prezydenckiego samolotu jest wiele. Te przyczyny prawdopodobnie są rozłożone tak, że część można przypisać stronie polskiej, a część rosyjskiej - powiedział wczoraj szef MSWiA Jerzy Miller, przedstawiając w Senacie informację na temat badania tragedii.

Pytania mediów i ekspertów zaraz po katastrofie dotyczyły zwłaszcza systemu ostrzegającego przed zbliżaniem się samolotu do przeszkód terenowych TAWS. Urządzenie to w Tu-154 nie było bowiem do końca certyfikowane, a to oznacza, że nie było całkowitej pewności co do tego, czy funkcjonuje należycie.

"W wyniku przeprowadzonego badania, które rozpoczęto 4 maja w laboratorium ośrodka badawczego firmy UASC w Redmond (w stanie Waszyngtonu), stwierdzono, że sprzęt ten podczas lotu 10 kwietnia był sprawny i dostarczał załodze oraz systemom samolotu niezbędnych informacji" - zaznaczył Komitet.
System TAWS został zainstalowany na pokładzie Tu-154 w latach 90., kiedy Polskę zaczęły obejmować zachodnie przepisy i procedury np. w lotach transoceanicznych. Ponieważ nie było wschodnich produ-centów takiego wyposażenia samolotów, zdecydowano, że zostanie ono zakupione w Stanach Zjednoczonych. W rozmowie z naszą gazetą płk Tomasz Pietrzak, były dowódca 36. spec-pułku przyznał, że największym problemem było zgranie nowoczesnej jak na owe czasy elektroniki z radzieckimi układami samolotu, którego konstrukcja pochodzi z połowy lat 60.

Czytaj także

    Komentarze (15)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    pytaj dalej, bo dziś płatny dyżur pełnie i bede odpowiadał (gość)

    Nie tylko Tusk a wszyscy na świecie to wiedzą. No, ale skoro jesteśmy na Śląsku powiem ci że zabił go strach i mgła, z których to dostał drap szajsu. Ten z kolei poszedł skontaktować sie z głową i pustke zastał. Finisz już znasz, to nie bede dalej opowiadał

    jaz (gość)

    Ciekawe,że inni mają lepsze zdanie niż "abel".Więc śmiało zaglądnij na
    inne strony a wiedzę swoją wzbogacisz.Ale jak chcesz wiedzieć kto zabił
    96 osób to spytaj się Tuska on wie.

    Egon (gość)

    Przekażcie waszą "wiedzę". Pocieszające jest to, że najczęściej wasze dzieci i wnuki są od was mądrzejsze. Tak jak kiedyś sprzedawczyki sprzedały Polskę czerwonym, tak dziś inne sprzedawczyki sprzedają Ją czarnym! Biedny kraj...

    z eu (gość)

    tego zdjecia z tytulem wiadomosci.Gdyby ten zarozumialy general nie byl na pokladzie tego samolotu nie byloby tej katastrofy.Chcial sie pokazac jaki to on wazny i oczekiwal orderu od Kaczora - dostal gryzienie ziemi.Ale Kaczorowi zafundowal Wawel.Mondre sa polaczki zawsze po szkodzie,nastepna w drodze....

    abel (gość)

    Jak widac, ty wszystko wiesz najlepiej.Widocznie Bog tak chcial i kaczora zabral...?! O co wam chodzi?

    patel (gość)

    pisarczyki z DZ. Ruscy policjanci i soldaty, ktorzy okradli ofiary katastrofy pod Smolenskiem, sa juz pozamykani a rosja przeprasza polske i zaplaci odszkodowanie.O czym wy tu w tej gazecie piszecie? O niczym.Za co dostajecie pieniadze?.

    aha (gość)

    Ale piloci, to oczywiście mały pikuś, najwyżej szczebel pośredni, z którego będzie można dosięgnąć prawdziwego Winowajcę Katastrofy. Dlatego 2 września w państwowej telewizji pani psychologowa jako rzecz „oczywistą” stwierdziła, iż piloci znajdowali się „pod presją”. Źródło owej „presji” nie zostało jeszcze ujawnione, ale przecież wszystko dopiero przed nami. Bo oto już następnego dnia „Moskiewski Komsomolec” idzie krok dalej, stwierdzając, że „presja” była „bezpośrednia” i wywierana przez „wysoko postawionych pasażerów”. Widać, że pojednanie polsko-rosyjskie przynosi rezultaty również w zakresie koordynacji dezinformacyjnych działań razwiedki. No dobrze, ale skąd właściwie pani psychologowa, a zwłaszcza „Komsomolec” wie takie rzeczy, skoro w stenogramach wręczonych uroczyście ministrowi Millerowi o „presji” nie ma ani słowa? Właśnie minister Miller energicznie zdementował pogłoski, jakoby Rosjanie mieli całkiem inne stenogramy, niż te, które on dostał. Stwierdził, że „nie mają, bo gdyby mieli, to by nam je przekazali”. Skąd premier Tusk wytrzasnął tego całego pana ministra Millera? Musiał go znaleźć w korcu maku. Czyż nie mamy z nim stu pociech?

    magoo (gość)

    "przekarzemy ta wiedze" - jak na "zwykłych Polaków" przystało z błędami stylistycznymi i ortograficznymi :// No bo my "zwykli Polacy" kochamy "trudna polska jenzyka tak jak kochaliśmy mlaskająca prezydenta". Amen.

    Polska Hiszpania 9:0 (gość)

    Przyczyny już zostały ustalone i okazał sie nim czynnik ludzki. Kto jednak był ten czynnik to wszyscy wiedzą a co poniektórzy do świadomosci nie dopuszczają. No, ale nie mogą być wszyscy jednakowi. Bo nudno by strasznie było