Z prof. Zbigniewem Popkiem, hydrotechnikiem z Zakładu Inżynierii Wodnej SGGW, rozmawia Barbara Stefańska

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij
Przez Polskę przechodzi druga fala powodziowa na Wiśle i Odrze. Uszkodzone po pierwszej fali wały wytrzymają kolejną?

Zależy od konstrukcji wału. Ich szczelność jest większa, jeżeli w środku są rdzenie bądź ekrany z gruntów ilastych, gliniastych lub tworzyw sztucznych. Ale nie każdy wał jest zbudowany w ten sposób. Dlatego służby ratownicze zakładają folie i kładą worki z piaskiem.

I to wystarczy na długo?

Wał może być zniszczony albo przez przelanie, albo przez wycieki spowodowane parciem wody, które prowadzi do erozji. Worki z piaskiem dociążają wał, przez co staje się on szczelniejszy i odporniejszy na podmywanie. Poza tym podnoszą jego wysokość.

Powódź pokazała, że wały są słabe.

Ich stan ogólnie jest zły, choć w poszczególnych miejscach wygląda to inaczej. Trudno uzyskać dokładne dane, gdyż badania stanu wałów są kosztowne i nie są prowadzone na szeroką skalę. Bieżące kontrole dotyczą około 5-7 proc. wałów w Polsce.

Umacnianie najsłabszych wałów po powodzi ma jakiś sens? I tak przy dużym naporze wody gdzieś pęknie.

Tak. Wały wzdłuż Wisły na długości około 700-800 km są w różnym stanie technicznym, dlatego w czasie powodzi dochodzi do przerwania na którymś odcinku. Nie jest możliwe ich szybkie zmodernizowanie. Zresztą, im mocniejszy wał, tym droższy, a i tak nie dają one stuprocentowej pewności. Nawet bardzo dobrze zaprojektowany wał może zostać przerwany. Czasem także niszczą je zwierzęta, takie jak krety, nornice czy piżmaki, bobry w rzadkich przypadkach. Również drzewa rosnące pomiędzy rzeką a wałami mogą naruszyć ich konstrukcję.

Wały stanowią skuteczną ochronę przeciwpowodziową?

Absolutnie nie. Jeśli dolina rzeki nie jest otoczona wałami, woda rozlewa się szeroko, co powoduje, że płynie wolniej. Jeśli ściśniemy ją wałami, będzie płynąć szybciej i w większej ilości. Dlatego też obwałowanie jakiegoś odcinka rzeki daje złudne poczucie bezpieczeństwa mieszkańcom danej okolicy. Ale tereny położone w dole rzeki są przez to bardziej narażone na zalanie.

Czyli powódź w górnym biegu rzeki paradoksalnie ochroniła miasta położone w dolnych odcinkach, gdyż woda się rozlała na terenach położonych w niższym biegu rzeki.

Przerwanie wału w Sandomierzu i innych miejscowościach sprawiło, że mniej wody popłynęło dalej. Gdyby tak się nie stało, te olbrzymie ilości wody nadal płynęłyby korytem rzeki i mogłyby spowodować przelanie wału, np. w Warszawie.

Co zrobić, aby nie było tak, że powódź w jednym mieście sprawia, że woda nie wylewa w innym, ale żeby wszystkie miejscowości były bezpieczne?

Skuteczną ochronę można zapewnić tylko przez zatrzymywanie wody w zbiornikach retencyjnych i tworzenie polderów - terenów przeznaczonych do zalania. Takie rozwiązania są wdrażane w różnych krajach. Niemcy po wielkiej powodzi zbudowali system polderów. W Holandii likwiduje się wały lub obniża je, aby woda wpływała tam, gdzie wiemy, że niczego złego nie wyrządzi. Stworzenie tego typu terenów na odcinkach Wisły przed Warszawą zapewniłoby ochronę stolicy.

Jednak na wielu terenach zalewowych istnieje już rozbudowana infrastruktura przeciwpowodziowa.

Trudno sobie wyobrazić, żeby w Warszawie usunąć zabudowę z Wilanowa, Saskiej Kępy czy dolnego Mokotowa czy dalej w kierunku Łomianek. Ale w przypadkach niektórych miejscowości warto zrobić analizy ekonomiczne, czy nie lepiej i taniej byłoby przenieść zabudowę w inne miejsca. Bo w ten sposób ludzie nie stracą swoich domów i gospodarstw w czasie powodzi. Na górnej Odrze dwie wsie po powodzi w 1997 roku zostały zbudowane poza terenem zalewowym.

Kiedy zostały zbudowane wały w Polsce?

Najstarsze mają 50-60 lat. Wały są zbudowane mniej więcej w tych samych miejscach, w których stały przez setki lat, na niektórych odcinkach aż od czasów Kazimierza Wielkiego. Dziś wiadomo, że nie jest to najlepszy sposób ochrony, ale na razie nie mamy alternatywnych rozwiązań w kraju.

Czytaj także

    Komentarze (1)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    fred (gość)

    Tak. Zbiorniki retencyjne są super. Zwłaszcza jak się już przelewają. Vide Dobczyce. Pan profesor zdobywał wiedzę 30-20 lat temu...