Bernard Krawczyk - amant z komediowym zacięciem

Henryka Wach-Malicka
Bernard Krawczyk (Julian Marsh) i Oksana Pryjmak (Peggy Sawyer) w musicalu "42nd Street - 42 ulica"
Bernard Krawczyk (Julian Marsh) i Oksana Pryjmak (Peggy Sawyer) w musicalu "42nd Street - 42 ulica" fot. Materiały prasowe Gliwickiego Teatru Muzycznego.
Gdy Bernard Krawczyk pojawia się na scenie Gliwickiego Teatru Muzycznego w musicalu "42nd Street - 42 ulica", to brawa dostaje od razu "na wejściu", zanim zdąży powiedzieć słowo albo chociaż się uśmiechnąć. Publiczność darzy aktora wyjątkową sympatią i manifestuje ją przy każdym spotkaniu.

Mimo całkiem przyzwoitego wieku (rok urodzenia 1931) Bernard Krawczyk pozostaje aktorem czynnym i chętnie zapraszanym do współpracy, bo scena nie ma dla niego tajemnic; podobnie jak plan filmowy, telewizyjne i radiowe studia czy estrada. To jest porządna artystyczna robota, nic więc dziwnego, że popularny Benio tylko w ostatnich kilku tygodniach zebrał kolejne wyróżnienia, z nagrodą marszałka województwa śląskiego w dziedzinie kultury i nagrodą im. Stanisława Ligonia na czele.

Bo też Bernarda Krawczyka rzeczywiście trudno nie lubić i trudno nie podziwiać. W takiej zresztą kolejności, gdyż jak mówi Kazimierz Kutz "Benio jest jedynym chyba człowiekiem na świecie, który nie ma wrogów". Z tej prywatnej pogody ducha, wyrozumiałości dla ludzkich ułomności i wrodzonego optymizmu narodziły się zresztą najlepsze role aktora, wśród których znacznie więcej było postaci pozytywnych niż zimnych drani. Taka karma, po prostu.

Po zagraniu Dominika Basisty w "Soli ziemi czarnej", ale i wcześniej, po udanych rolach teatralnych, Bernarda Krawczyka kusili angażem dyrektorzy teatrów z Łodzi, Wrocławia i Warszawy. Nawet nie rozważał możliwości wyjazdu. Choć urodzony w podczęstochowskim Podłężu Szlacheckim, za swoje miejsce na ziemi uważa Śląsk, a nade wszystko Mysłowice, gdzie spędził okupacyjne dzieciństwo i wczesną młodość.

Dla młodych aktorów pozostaje wzorem idealnej dykcji i literackiej polszczyzny, a przecież jego pierwszym językiem była gwara śląska, z tak silnym akcentem, że pozbył się go dopiero jako słuchacz katowickiego Studia Dramatycznego. Nie pamięta kiedy i dlaczego postanowił wejść na zawodową scenę, pamięta natomiast, że od czasów licealnych kochał poezję i pozostaje jej wierny do dziś.

- Przez ostatnie kilka lat - mówi aktor - obserwuję niesłychany renesans zainteresowania publiczności recytacją wierszy. A myślałem, że tego nie dożyję, że już płakać mi przyjdzie po poezji! Tymczasem w gliwickich Ruinach Teatru Miejskiego, gdzie czytałem Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego czy w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej na wieczorze wierszy Zbigniewa Herberta nie było ani jednego wolnego miejsca. A cisza taka, jakiej nie pamiętam. Czułem, jak balsam koi moje serce.

Aktorskie szlify zdobywał w początkach lat 50. XX wieku, pod okiem takich tuzów jak Gustaw Holoubek, Roman Zawistowski, Wojciech Natanson i wielu innych. To była świetna szkoła, po której teatry przyjmowały absolwentów z otwartymi rękami. Benio był przystojnym mężczyzną, o ujmująco ciepłej barwie głosu (do dziś rewelacyjnie śpiewa, zwłaszcza ballady), nic więc dziwnego, że zaklasyfikowano go jako amanta. Wrodzone poczucie humoru znosiło go jednak w rejony komedii, kabaretu i estrady, dyskretnie prosił więc reżyserów, że "jeśli amant, to może taki bardziej charakterystyczny; żeby trochę śmieszny był, albo co...?". Grał na wszystkich scenach regionu, ponad sto dużych ról, mniejsze trudno policzyć. Od Gucia w "Ślubach panieńskich" Aleksandra Fredry po Starego w "Krzesłach" Eugene'a Ioneski, od Pawła Korczagina w "Jak hartowała się stal" Mikołaja Ostrowskiego po tytułowego "Króla Leara" Williama Szekspira.

- Zawsze mówiłem - śmieje się aktor - że jestem egzemplifikacją powiedzenia "tańczy, śpiewa, recytuje". Ale ja naprawdę to wszystko na scenie i ekranie robiłem! W 1958 roku zagrałem w "Nie igra się z miłością", w reżyserii Jerzego Jarockiego i do dziś pamiętam, ile w tym tekście jest prawdy o uczuciach i emocjach. Grałem w klasyce i w pierwszych inscenizacjach sztuk Ireneusza Iredyńskiego (kto dziś pamięta, że to był przewrót obyczajowy!), Stanisława Grochowiaka. Bardzo długo byłem wierny Staszkowi Bieniaszowi i jego "Biografii kontrolowanej", bo to kawałek prawdy o ludziach ze Śląska i ich skomplikowanych losach. Aktorstwo to zawód, trzeba go uprawiać maksymalnie uczciwie. Ale czasem zastanawiam się, czy to aby na pewno taka sama profesja jak inne. Jeśli w tym samym tygodniu raz jesteś Chudogębą, a raz Zygmuntem Augustem? Jeśli rano, na próbie mieszkasz w świecie Becketta, wieczorem mówisz językiem Dostojewskiego, a w nocy uczysz się tekstu Różewicza?

Role filmowe i telewizyjne przyniosły Bernardowi Krawczykowi wielką popularność, ale w ogóle nie zmieniły go prywatnie. Od wczesnej młodości pozostaje małżonkiem tej samej kobiety, Lidii Bienias, także aktorki. Pięćdziesiąt lat temu Benio odbił piękną Lidkę Kazimierzowie Kutzowi, co mu znany reżyser, a dziś serdeczny przyjaciel Krawczyków, przy każdej publicznej okazji żartobliwie wypomina. I dumny jest pan Bernard z córki Justyny, która choć zagrała fantastycznie w serialu "Blisko, coraz bliżej" to jednak nie poszła "w aktory", tylko wybrała polonistykę.

- Mam tyle lat, ile mam - mówi aktor - ale kompletnie ich sobie nie liczę. Dbam za to o kondycję, rąbię drzewo w naszej letniej chałupie w Szczyrku, łażę godzinami po lesie i uczę się nowych wierszy, często zresztą tylko dla siebie, bo to takie przyjemne.

Ten program to kuźnia wokalnych talentów

Wideo

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3