Dzień Babci i Dzień Dziadka to młode święta. Kiedy powstały? Jaką rolę dawniej pełnili dziadkowie?

Magdalena Mikrut
Magdalena Mikrut
123rf
Udostępnij:
Dzień Babci i Dzień Dziadka to stosunkowo młode święta. Pierwsze z nich celebrujemy 21 stycznia, a pomysł jego utworzenia pojawił się w tygodniku „Kobieta i Życie” w 1964 roku. Już rok później święto to zaczął popularyzować „Express Poznański”, a jego głównym pomysłodawcą był Kazimierz Flieger.

Dzień Babci i Dzień Dziadka to stosunkowo młode święta. Pierwsze z nich celebrujemy 21 stycznia, a pomysł jego utworzenia pojawił się w tygodniku „Kobieta i Życie” w 1964 roku. Już rok później święto to zaczął popularyzować „Express Poznański”, a jego głównym pomysłodawcą był Kazimierz Flieger.

- Wcześniej w Polsce nie było takiego zwyczaju. Należało okazywać szacunek babci i dziadkowi codziennie. Dzięki wprowadzeniu nowego święta do kalendarza, zyskaliśmy jednak dodatkowy, szczególny dzień poświęcony dziadkom - wyjaśnia Anna Grabińska-Szczęśniak, kierownik Działu Etnografii Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.

Dlaczego Dniem Babci ustanowiono 21 stycznia?

Jak wyjaśnia Mateusz Kitel z Muzeum Miejskiego im. Maksymiliana Chroboka w Rudzie Śląskiej, genezę świętowania tego dnia należy łączyć ze spektaklem „Drzewa umierają stojąc” Alejandro Casona, w którym główną rolę – Babci – grała Mieczysława Ćwiklińska. 21 stycznia 1965 roku przedstawienie zaprezentowano w Poznaniu. Jako, że w styczniu przypadały też urodziny aktorki, po spektaklu Ryszard Danecki, były dziennikarz „Expressu Poznańskiego”, wręczył jej kwiaty i tort z napisem „Dla Babci”, przekonując, że tego dnia w Poznaniu świętowany jest właśnie Dzień Babci. Sprawę nagłośnił „Express Wieczorny”, a szybko podchwyciły ją też inne media.

Po kilkunastu latach zdecydowano, że należy uhonorować też Dziadka, ale poświęcony mu dzień pojawił się w polskim kalendarzu dopiero w latach 80. ubiegłego wieku. Zwyczaj ten miał przyjść do nas zza Oceanu, bowiem w USA święto to zostało zatwierdzone przez prezydenta Jimmy’ego Cartera jako Narodowy Dzień Dziadków. – W 1978 roku Telewizja Polska ogłosiła konkurs na datę nowego święta. Początkowo planowano celebrować Dzień Dziadka 30 maja, czyli w dniu urodzin Mieczysława Fogga, słynnego barytona. Fogg i Ćwiklińska to dwie najbardziej rozpoznawalne postacie okresu międzywojennego. Jednakże finalnie zdecydowano się na 22 stycznia – zdradza Mateusz Kitel. Dodaje też, że na Górnym Śląsku pojęcia „dziadek” i „babcia” pojawiły się w XX-leciu międzywojennym. Wcześniej używano sformułowań takich jak: starzik, starka, staroszek. Nazwy te były związane ze starzeniem się i zmianą wyglądu zewnętrznego.

Dzisiejsi Dziadkowie zupełnie inaczej spędzają czas

Dziś dziadkowie są niezwykle aktywni, podróżują, uprawiają sporty, uczestniczą w zajęciach Uniwersytetu III Wieku. Po zakończeniu zawodowej aktywności mają czas na realizację marzeń. Nie zawsze jednak tak było. Ich pozycja była uzależniona od wielu czynników. – W potocznym dyskursie często zapominamy, że znaczenie starości oraz status ludzi starszych, których określamy dziś eufemistycznie mianem seniorów, był niejednoznaczny, zwłaszcza w kulturze wiejskiej, gdzie uznanie czy miłość dzieci powiązana była z faktem czy miały one z niego i jego pracy wymierne korzyści – wskazuje prof. UŚ dr Grzegorz Odoj, etnolog i antropolog kultury z Instytutu Nauk o Kulturze Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. W kulturze ludowej stosunek do seniorów był ambiwalentny. Z jednej strony traktowani byli jak niepotrzebny balast, ale z drugiej uważano ich za mędrców posiadających wiedzę i doświadczenie. Ludzie starsi byli symbolami ciągłości tradycji, pełnili rolę łącznika między pokoleniami. W formie przysłów, przypowieści, podań i legend ujawniali młodym proste prawdy życiowe. Z lubością opowieści tych słuchały dzieci. – Człowiek w wieku senioralnym postrzegany był jako autorytet społeczny, swoisty ekspert obrzędowy, mediator pomiędzy życiem doczesnym a zaświatami. Był depozytariuszem tradycji, którą przekazywał młodym. Jednak w środowisku wiejskim rzeczywistość była surowa, nakierowana na biologiczne przetrwanie, dlatego też osoby starsze były akceptowane dopóki dysponowały zapasem sił umożliwiającym realizację konkretnych czynności gospodarskich. Potem ich życie wyglądało niejednokrotnie tragicznie – podkreśla prof. Grzegorz Odoj.

Naukowiec zwraca uwagę, iż starsi mieszkańcy wsi pracowali niegdyś do momentu utraty sił. Nie istniało zabezpieczenie emerytalne, dlatego nie kończyli kariery zawodowej licząc 60 czy 65 lat. Kiedy chorowali i nie mieli wsparcia w rodzinie wysyłani byli przez najbliższych na żebry. Była to swego rodzaju zwyczajowa norma. – Niedołężni starcy opuszczali swoją osadę, by umrzeć w samotności, z dala od krewnych. Stawali się dziadami proszalnymi. Należy jednak zaznaczyć, że chłopi, którzy z powodu nędzy wykluczyli ze społeczności swoich rodziców, wędrownych żebraków przybywających do wsi traktowali z szacunkiem. Nie odmawiali im ani gościny ani jedzenia – wskazuje naukowiec. - Świetnie zostało to pokazane w „Chłopach” Reymonta. W społecznościach wiejskich jeśli starsi nie posiadali rodziny, byli skazani na śmierć głodową. W mieście jednak sprawa wyglądała inaczej. W familokach mieszkały wielopokoleniowe rodziny. Dla starszych zawsze było wygospodarowane stosowne miejsce – mówi Mateusz Kitel.

W kulturze śląskiej seniorzy byli poważani i traktowani z szacunkiem. - Dawniej rodziny śląskie były wielopokoleniowe. Babcia z dziadkiem, czyli oma i opa, albo też starzik i starka, mieszkali razem z dziećmi i wnukami. Rola najstarszego pokolenia w życiu rodziny była olbrzymia. Babcia odpowiadała za przekazywanie tradycji i wartości religijnych oraz naukę gotowania. To ona uczyła wnuki pacierza, przygotowywała do przyjęcia pierwszej komunii świętej, pilnowała wieczornej modlitwy - wskazuje Anna Grabińska-Szczęśniak. Na Górnym Śląsku babcia miała wysoką pozycję społeczną. Jak przyznaje Mateusz Kitel, pomimo tego, że to mężczyzna pracował i musiał zarabiać na utrzymanie rodziny, to w domu rządziła kobieta – matka i babka. To one sterowały rodzinnym budżetem. Można powiedzieć, że panował tu system matriarchalny. - Kobiety zazwyczaj nie pracowały. Zajmowały się domem, obejściem, gospodarstwem. Żony bogatych chłopów, siedloków, wykonywały jedynie prace domowe. Robiły masło, przetwory, piekły ciasta i opiekowały się wnukami. Babcia była odpowiedzialna za scalanie pokoleń. Wieczorami snuła opowieści, w których przemycała ludowe mądrości. W okresie zimowym przygotowywała zapasy, skubała pierze, a do jej zadań należało też przygotowanie wyprawki weselnej dla młodych – wylicza Mateusz Kitel.

A jaka była rola dziadka?

- Wspomagał ojca w wychowaniu dzieci. Opowiadał im m.in. o demonach i śląskich strachach, co miało przestrzec starsze wnuki przed nieposłuszeństwem. Często strugał zabawki z drewna, uczył wnuki jazdy na rowerze czy łowienia ryb. O ile babcia związana była ze sferą domową, o tyle dziadek odpowiadał za zabawę i to, co działo się poza domem – wskazuje Anna Grabińska-Szczęśniak. To jednak nie wszystko, bo jak przyznaje Mateusz Kitel, dziadek przekazywał też swoim wnukom informacje związane z uprawianiem zawodów, który dziś uznajemy za ginące takie jak szewc czy kowal, uczył dzieci rzemiosła, pokazywał jak hodować gołębie. Osoby starsze na Śląsku zawsze były otaczane szacunkiem. Wskazuje na to chociażby fakt, że grzecznościowo zwracano się do nich w liczbie mnogiej. – Dziadkowie pełnili zupełnie inne funkcje niż rodzice. Mogli rozpieszczać wnuki i rzadko zdarzało się, że je karcili – podkreśla Anna Grabińska-Szczęśniak. Więź między dziadkami i wnukami zawsze była silna.

Kiedy nadchodziły święta, to właśnie najstarsza osoba w rodzinie pełniła najważniejszą rolę. To ona inicjowała modlitwę rozpoczynającą wieczerzę wigilijną, dzielenie się opłatkiem czy jajkiem, a także błogosławiła innym. - Podczas rozmaitych uroczystości rodzinnych dziadków sadzało się na specjalnych miejscach, oddając im szacunek – podkreśla przedstawicielka Muzeum Górnośląskiego. Rodzinne spotkania rozpoczynali właśnie dziadkowie. Głos zabierały najczęściej starki, a zgromadzeni wysłuchiwali ich opinii. Wydawały rekomendacje, oceniały czy przekazywały mądrości etyczne, moralne, które były kumulowane w prostych wypowiedziach zawierających prawdę o życiu. – Jeszcze ze swojego dzieciństwa pamiętam, że nie było problemu ze wskazaniem odwiecznego autorytetu, bo byli nim właśnie dziadkowie. Dziś wygląda to nieco inaczej. Zmiana kulturowa nabrała tempa od lat 90. XX wieku. Reguły i rady przekazywane przez starszych stały się niejednokrotnie dysfunkcjonalne, nieprzystające do wymogów współczesności. Przeobrażenia w zakresie norm, reguł, zasad życia społecznego zachodzą obecnie zastraszająco szybko. Starsi często mentalnie nie nadążają za nimi – wskazuje prof. Odoj. I choć – przyznać należy - seniorzy nadal są uważani za tradycyjny autorytet i – jako uosobienie międzypokoleniowej ciągłości – otaczani szacunkiem i licznymi przywilejami, to jednak można spotkać się z pewnym niezrozumieniem ich statusu ze strony przedstawicieli młodego pokolenia. - Podczas zajęć warsztatowych realizowanych w jednym z liceów uczennica zapytała dlaczego starsi powinni stanowić autorytet, a inna – czemu powinniśmy im ustępować miejsce w autobusie, jeśli wyglądają na sprawnych – mówi prof. Odoj.

Kwestią dyskusyjną jest cezura dotycząca wieku, bo kiedy właściwie zaczyna się starość?

Jak wyjaśnia Anna Grabińska-Szczęśniak, w XIX wieku mówiło się, że osoba starsza to ta, która ukończyła 40. rok życia. W przypadku mężczyzn było to związane z wycieńczającą pracą fizyczną m.in. w górnictwie. Później granicę przesunięto na 50. rok życia i właśnie te urodziny były szczególnie celebrowane w śląskich domach. Do dziś zresztą „Abrahama” obchodzi się wyjątkowo hucznie, bowiem to swoisty kamień milowy. – Ewidentnie mówiło się, że po 50. rozpoczyna się starość, a świętowanie stanowiło rytuał przejścia do kolejnego etapu życia – dodaje przedstawicielka Muzeum Górnośląskiego. Z tej okazji jubilaci otrzymywali specjalne pamiątki w tym m.in. zastawę. Jak wskazuje prof. Odoj, niegdyś zgodnie z obowiązującą konwencją po przekroczeniu pewnej granicy wiekowej, uzyskiwano inny status społeczny, z którym wiązał się m.in. sposób zachowania czy odpowiedni ubiór. – Osoby starsze wybierały stroje w stonowanej tonacji. Seniorzy niekoniecznie chodzili w czarnych kreacjach, bo kolor ten przypisywany był wdowom, ale ubierali ciemniejsze barwy. Głowa omy była zawsze zakryta – chustką lub czepcem – wyjaśnia Anna Grabińska-Szczęśniak, kierownik Działu Etnografii Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu. – Życie podporządkowane było przechodzeniu z jednej kategorii do drugiej, a każda związana była z innymi formami aktywności. Kiedyś nie do pomyślenia było to, żeby seniorzy wykorzystywali młodzieżowe atrybuty, a dziś nie ma już w tym względzie prawie żadnych ograniczeń. Osoby starsze przywdziewają sportowe buty, uprawiają jogging, chodzą z kijkami, jeżdżą na hulajnogach elektrycznych – wskazuje prof. Odoj.

Nie przeocz

Nic w kulturze nie jest jednoznaczne. Tak samo jest z kwestią społeczno-kulturowego statusu seniorów. – Niewątpliwie starość wypychana dziś jest poza nawias życia codziennego. Widać to w mediach, w popkulturze, gdzie pożądana jest przede wszystkim sprawność, witalność, aktywność, bogactwo materialne – podkreśla prof. Grzegorz Odoj i dodaje: - Spójrzmy na reklamy. Nawet jeśli pojawiają się w nich osoby starsze, to są sprawni, pełni wigoru, wysportowani. Wiemy, że przecież często nie takie są realia, ale wizerunek seniora kształtowany jest w dużej mierze przez filmy, seriale czy tak zwaną kolorową prasę. Tam też nierzadko ukazywany jest stereotypowy wizerunek tradycyjnej babci – troskliwej i całkowicie zaabsorbowanej zaspokajaniem potrzeb wnuków. Wiemy jednak, że ten nazbyt wyidealizowany obraz częstokroć mija się z rzeczywistością. – Nie zapominajmy, że jeszcze całkiem niedawno, bo dwie dekady temu panowało przekonanie dotyczące dziadków, wskazujące na to, że od pewnego momentu swojego życia mają się poświęcić w głównej mierze opiece nad wnukami – podkreśla naukowiec.

Z biegiem lat sytuacja zaczęła się zmieniać. Etnolog wskazuje też, że kiedy zaczęły się pojawiać uniwersytety trzeciego wieku, które dziś są już uznanym powszechnie fenomenem społeczno-kulturowym, zaakceptowanym w perspektywie interpokoleniowej, przedstawiciele średniego pokolenia reagowali na to ze zdziwieniem. Nie dowierzano, czy wręcz nie akceptowano faktu, że dziadkowie zamiast opiekować się wnukami, będą uczestniczyć w skierowanych do nich zajęciach dydaktycznych. – Dziś seniorzy są aktywni na wielu polach. Uprawiają sporty, uczą się języków, obsługi komputera, zwiedzają świat, uczestniczą w kulturze chodząc do kina, teatru, opery. Przyzwyczailiśmy się, że bezinteresownie pogłębiają wiedzę i umiejętności w Uniwersytetach III Wieku. Warto dodać, że wśród słuchaczek dominują kobiety, co może stanowić kolejne potwierdzenie faktu, iż Polki są bardziej otwarte na zdobywanie wiedzy i są lepiej wykształcone niż Polacy – podkreśla prof. Grzegorz Odoj. Naukowiec zwraca też uwagę, że wraz ze zmianą stosunku do seniorów, pojawiły się także nowe określenia. Takie słowa jak „starcy”, „starzy ludzie” odeszły do lamusa. Dziś mówimy o „trzecim wieku”, „drugiej młodości”, czy „jesieni życia”. – Określenie starzec jest nie na miejscu. Starość kojarzy się z pewnym niedomaganiem, problemami, a dziś przecież widzimy seniorów uprawiających sport, ćwiczących na siłowni, chodzących z kijkami – dodaje etnolog. Pewną zmianę postrzegania pozycji przedstawicieli starszego pokolenia wymusił dominujący współcześnie kult młodości. Nie ma wokół nas śmierci, która dawniej była istotnym elementem życia. Obecnie została zepchnięta na margines, wypychamy ją z naszej świadomości. Umieramy za szpitalnym parawanem, dyskretnie, w otoczeniu obcych. - Niegdyś starość wyglądała inaczej. Człowiek całe życie oswajał się ze śmiercią, a zjawisko odchodzenia było na porządku dziennym. Wykonywa m.in. fotografie pośmiertne, gdzie obok zmarłego ustawiała się cała rodzina. Pokazywało to, że w rodzinie się żyje i umiera – wskazuje Mateusz Kitel.

Kultura kultu młodości

Kult młodości wywiera presję na osobach starszych, szczególnie na kobietach, aby wyglądać młodo. W przeszłości cechy starości były eksponowane. Zmieniano sposób ubierania, tonowano kolory, świadomie inaczej się zachowywano. Nie starano się zmieniać swojej tożsamości wiekowej. Seniorzy byli wręcz dumni ze swojego wieku. Dziś mamy do czynienia z ucieczką od starości i podążaniem za młodością. Jak podsumowuje Grzegorz Odoj, postrzeganie starszych ludzi jest obecnie złożone, zróżnicowane i wielowymiarowe. - Zawsze tak było, ale dziś dostrzegamy pewne istotne zmiany związane chociażby z kultem młodości, które pozwalają seniorom wymykać się z określonych kategoryzacji wiekowych. Walka z negatywnym stereotypem związanym ze starością spowodowała, że wizerunek seniorów jest teraz inny niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu – przyznaje naukowiec. Jednak mimo tych wszystkich zmian sędziwy wiek jest nadal synonimem czegoś lepszego, bardziej trwałego, wypróbowanego, a więc tradycyjnego. – Widać to chociażby w perspektywie merkantylnej, gdzie dość często pojawia się pojęcie tradycji, które sprawia, że jesteśmy bardziej pozytywnie nastawieni do danego produktu, zwłaszcza spożywczego. Wszak bardziej przekonująco brzmi, gdy towar opatrzony został etykietką „tradycyjny wyrób”, który – jak mniemamy – został wykonany zgodnie ze starą recepturą, kojarzącą się z zeszytem kulinarnych przepisów naszej babci. Kupujemy nalewkę czy szyneczkę babuni, a spotkałem się nawet z nazwą „śledzik dziadunia”. Taki zabieg ma wzbudzać w nas przekonanie, że to dobry produkt, bo przecież stereotypowo to właśnie babcia dbała o to, żeby tradycja była kultywowana. To ona przyrządzała potrawy, którymi zajadała się cała familia. To przekonanie oparło się próbie czasu – podkreśla Grzegorz Odoj.

Musisz to wiedzieć

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera

Świat bez broni jądrowej. Apel w 77. rocznicę ataku na Nagasaki

Materiał oryginalny: Dzień Babci i Dzień Dziadka to młode święta. Kiedy powstały? Jaką rolę dawniej pełnili dziadkowie? - Dziennik Zachodni

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie